Monika, 31 lat, Kraków

Monika, 31 lat, Kraków

Potrafię utrzymać pracę i przyjaciół tylko nie potrafię utrzymać tego co najcenniejsze...

Nie wiem co mam napisać. Że zawsze dużo imprezowałam?

Że po przyjściu z pracy do domu to było pierwsze czego potrzebowałam?

Wiecie najpierw ten dźwięk wyskakującego korka, potem bulgoczącego alkoholu wlewanego do kieliszka, zapach, a na koniec dobry nastrój.

Że nie pamiętam własnego wesela? Że mój mąż robi to samo?

Wszyscy tak żyją. Takie mamy czasy. Za dużo stresu, za mało uważności.

Alkohol jest wszędzie. A mnie zawsze było stać na ten lepszy, więc dlaczego pozbawiać się przyjemności w luksusowym wydaniu?

Każde spotkanie biznesowe kończące się sukcesem, oblewaliśmy w moim zespole najpierw szampanem potem serią shotów. Taką mieliśmy tradycję. Natomiast mój ojciec w rodzinnym domu co wieczór pachniał dobrym whisky i cygarem. A więc, chciał czy chciał alkohol był wokół mnie od zawsze.

Potrafię utrzymać pracę i przyjaciół, więc w sumie w czym problem?

Jedyne czego nie umiem utrzymać to ciąży… i to już trzeci raz…

Bo podobno łyk wina miał nie zaszkodzić. Drugi też. Ile przecież dzieci poczętych zostało po alkoholu i żyje?

Chyba dopiero trzecie poronienie i poważna rozmowa z lekarzem uświadomiła mi skalę problemu. Przestraszyłam się. Nie wiem do końca czego, ale wiem, że to co robię nie jest dobre i nie mam prawa przez moje picie uśmiercać dziecka, którego przecież pragnę.

Podjęłam próbę zmiany swojego życia i zaczynam od całkowitego wykluczenia alkoholu z mojej codzienności.

Chciałabym, żeby mój mąż podjął ze mną to samo wyzwanie. Chcemy żyć długo i szczęśliwie.

Wiem, że damy radę.

Dziękuję Wam, Kochani za pomoc.

Dziękuję, że trafiłam do „Strzyżyny w Wożniakowie”.

Nie wiem jak, ale sprawiacie, że dzieją się tam cuda i będę do was wracać na koleje kroki.

Dozgonnie wdzięczna Monia.

 
*Na prośbę naszych bohaterów, ze względu na potrzebę zachowania anonimowości w wybranych historiach zostały zmienione zdjęcia, imiona oraz miejsca zamieszkania. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci ww. sytuacjach jest przypadkowe.

Historie takie jak Twoja…

Walka o nowe życie jest trudna i prowadzi przez wyboistą drogę, a proces zdrowienia angażuje wszystkich członków rodziny i najbliższe osoby. Nikt nie obiecuje, że będzie łatwo i bezboleśnie, ale na pewno warto bo życie masz tylko jedno. Chcielibyśmy podzielić się z Wami jedynie cząstką historii naszych podopiecznych, aby natchnąć Was nadzieją, optymizmem i wiarą w to, że bez względu na etap swojego życia i zaawansowanie nałogu, każdy ma szansę na wyzdrowienie. *Na prośbę naszych bohaterów, ze względu na potrzebę zachowania anonimowości w wybranych historiach zostały zmienione zdjęcia, imiona oraz miejsca zamieszkania. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci ww. sytuacjach jest przypadkowe.

Lidka, 52 lat, Radom

Współuzależniona matka walcząca o syna...
Pamiętam ten dzień jak dziś, kiedy totalnie wyniszczona psychicznie i fizycznie ogłosiłam bezsilność wobec losu mojego dziecka i że nie jestem w stanie nic więcej...
Czytaj dalej

Krystian, 41 lat, Szczecinek

Każdy ma inne dno...
Zawsze miałem wrażenie, że mnie to nie dotyczy. To jest moja sprawa jak się relaksuję i jak żyję. Przecież to, ile piję nie ma nic wspólnego z nikim innym. Moja...
Czytaj dalej

Monika, 31 lat, Kraków

Potrafię utrzymać pracę i przyjaciół tylko nie potrafię utrzymać tego co najcenniejsze...
Nie wiem co mam napisać. Że zawsze dużo imprezowałam? Że po przyjściu z pracy...
Czytaj dalej

Anna, 40 lat, Warszawa

Bo niby wykształconych i z dobrego domu to nie dotyczy...
Moje nowe życie zaczęło się 5 lat temu, zupełnie przypadkiem, gdy trafiłam...
Czytaj dalej

Karolina, 28 lat, Zgierz

Wierzę w przyszłość i nie wstydzę się swojej przeszłości...
Mój pierwszy drink doprowadził do mojego pierwszego urwanego filmu. Alkohol...
Czytaj dalej

Uzależnienie to przewlekła i trudna choroba.

Pomóż im wrócić na właściwą ścieżkę życia. Twój mały gest, a dla nich szansa na nowe jutro.