Krystian, 41 lat,  Szczecinek

Krystian, 41 lat, Szczecinek

Każdy ma inne dno...

Zawsze miałem wrażenie, że mnie to nie dotyczy.

To jest moja sprawa jak się relaksuję i jak żyję.

Przecież to, ile piję nie ma nic wspólnego z nikim innym.

Moja prawda miałaby sens, gdybym mieszkał sam na bezludnej wyspie lub byłbym zamknięty w szklanej bańce. Ale kto tak mieszka?

Ja wówczas próbowałem stworzyć swój własny świat, w którym liczyłem się tylko ja i myślałem, że moje picie nie wywiera wpływu na otoczenie.

Do czasu, gdy po raz pierwszy podniosłem rękę na żonę, zacząłem wynosić z mieszkania różne rzeczy, a do domu wracałem zasikany i brudny po kilku dniach spędzonych na osiedlowych melinach.

No ale wielka sprawa, każdemu od czasu do czasu zdarza się wypić trochę więcej i mieć urwany film.

Takich wtedy szukałem usprawiedliwień.

Alkohol dodaje odwagi, więc ja jak każdy pijący alkoholik byłem niezniszczalny, nieomylny i w moim odczuciu kontrolowałem każdą sytuację.

Aż do czasu gdy wsiadłem po alkoholu za kierownicę i….zjechałem do rowu.

Najgorsze w tym wszystkim, że jechałem po syna do szkoły.

Żeby nie wypadek w rowie, dzisiaj pewnie nie byłoby nas obydwu na tym świecie.

To było moje dno, a siła wyższa sprawiła, że na miejsce zdarzenia przyjechała policja, która oprócz standardowych czynności dała mi telefon do Fundacji.

Dopiero dzisiaj uczę się być silnym człowiekiem, dobrym mężem i odpowiedzialnym, kochającym ojcem.

Bez pozorów.

Bez alkoholu.

Za to z Wami Strzyżyniakami.

Wdzięczny Krystian

 
*Na prośbę naszych bohaterów, ze względu na potrzebę zachowania anonimowości w wybranych historiach zostały zmienione zdjęcia, imiona oraz miejsca zamieszkania. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci ww. sytuacjach jest przypadkowe.

Historie takie jak Twoja…

Walka o nowe życie jest trudna i prowadzi przez wyboistą drogę, a proces zdrowienia angażuje wszystkich członków rodziny i najbliższe osoby. Nikt nie obiecuje, że będzie łatwo i bezboleśnie, ale na pewno warto bo życie masz tylko jedno. Chcielibyśmy podzielić się z Wami jedynie cząstką historii naszych podopiecznych, aby natchnąć Was nadzieją, optymizmem i wiarą w to, że bez względu na etap swojego życia i zaawansowanie nałogu, każdy ma szansę na wyzdrowienie. *Na prośbę naszych bohaterów, ze względu na potrzebę zachowania anonimowości w wybranych historiach zostały zmienione zdjęcia, imiona oraz miejsca zamieszkania. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci ww. sytuacjach jest przypadkowe.

Krystian, 41 lat, Szczecinek

Każdy ma inne dno...
Zawsze miałem wrażenie, że mnie to nie dotyczy. To jest moja sprawa jak się relaksuję i jak żyję. Przecież to, ile piję nie ma nic wspólnego z nikim innym. Moja...
Czytaj dalej

Monika, 31 lat, Kraków

Potrafię utrzymać pracę i przyjaciół tylko nie potrafię utrzymać tego co najcenniejsze...
Nie wiem co mam napisać. Że zawsze dużo imprezowałam? Że po przyjściu z pracy...
Czytaj dalej

Lidka, 52 lat, Radom

Współuzależniona matka walcząca o syna...
Pamiętam ten dzień jak dziś, kiedy totalnie wyniszczona psychicznie i fizycznie ogłosiłam bezsilność wobec losu mojego dziecka i że nie jestem w stanie nic więcej...
Czytaj dalej

Karolina, 28 lat, Zgierz

Wierzę w przyszłość i nie wstydzę się swojej przeszłości...
Mój pierwszy drink doprowadził do mojego pierwszego urwanego filmu. Alkohol...
Czytaj dalej

Anna, 40 lat, Warszawa

Bo niby wykształconych i z dobrego domu to nie dotyczy...
Moje nowe życie zaczęło się 5 lat temu, zupełnie przypadkiem, gdy trafiłam...
Czytaj dalej

Uzależnienie to przewlekła i trudna choroba.

Pomóż im wrócić na właściwą ścieżkę życia. Twój mały gest, a dla nich szansa na nowe jutro.